Aimster vs Napster: Why trust-based sharing has changed peer-to-peer file sharing

0
5

Nagłówki krzyczały: Napster. Na ekranach telewizorów migały informacje o procesach sądowych i zamknięciu usług. Pośród tego hałasu pojawiła się cichsza opcja dla każdego, kto jest zmęczony chaosem prawnym: Aimster.

Aimster nie próbował zastąpić Internetu. Było to na ogonie AOL Instant Messenger (AIM).

Aimster był inny, ponieważ nie przejmował się obcymi. Twoja lista kontaktów była dla niego ważna. Pliki możesz udostępniać tylko osobom z listy znajomych. Koniec z wysyłaniem załączników e-mailem. Koniec z szukaniem nieznanych rówieśników w pustce. Tylko bezpośrednie przelewy pomiędzy osobami, które już znałeś.

Randki z tarczą prawną

Liczba użytkowników Napstera liczyła się w dziesiątkach milionów. Kiedy się połączyłeś, zasadniczo transmitowałeś swoją bibliotekę do wszystkich innych osób w sieci. Twoje pliki były widoczne. Twoja prywatność nie istniała.

Aimster wywrócił wszystko do góry nogami.

Udostępniłeś pliki tylko zaufanym osobom. Szukałeś tylko plików od użytkowników, których wyraźnie dodałeś do swojej listy. Jeśli nie było ich na Twojej liście znajomych w AIM, nie mogli Cię zobaczyć. Nie mogłeś ich zobaczyć. Był to otoczony murem ogród zaufania.

To ograniczenie nie było błędem. To była funkcja. Zapewniało poziom ochrony prawnej, jakiego Napster nigdy nie byłby w stanie zapewnić. Nie rozpowszechniałeś wśród mas muzyki chronionej prawem autorskim. Pożyczyłeś płytę znajomemu. Lub udostępnij przepis. Lub prześlij zdjęcie w wysokiej rozdzielczości.

Czy to kolejna wielka rzecz?

Natychmiastowe udostępnianie plików może być zabójczą aplikacją, na którą wszyscy czekali. Wyobraź sobie, że wysyłasz bratu plik wideo o rozmiarze 50 megabajtów, nie czekając, aż serwer poczty e-mail go zaakceptuje. Imagine sharing artwork with a colleague without paying for cloud storage.

Dzięki Aimster było to możliwe. Był kontrolowany. Był ograniczony. A dla wielu było to dokładnie to, czego chcieli.

Nie musisz być subskrybentem AOL, aby korzystać z podstawowego protokołu AIM. Jeśli miałeś klienta, miałeś władzę. Sieć była z pewnością mniejsza niż Napster. Ale ryzyko? Znacznie niżej.

Przemysł muzyczny nienawidził Napstera. Mieli mniej powodów do walki z Aimsterem. W końcu jak można pozwać kogoś za udostępnienie plików tylko najbliższemu kręgowi?

To nie było idealne. Technologia była kłopotliwa. Doświadczenia użytkowników były zróżnicowane. Ale to zadziałało.

„Użytkownicy Aimster mogą wyszukiwać lub znajdować tylko inni użytkownicy, którzy znajdują się na ich liście znajomych AIM.”

Era otwartego, nieuregulowanego udostępniania plików dobiegła końca. Aimster pokazał nam, co będzie dalej. Sieć zbudowana na tożsamości. W dobrej wierze. O ludziach, których naprawdę znasz.

Mamy miejsce w chmurze. Mamy transmisję strumieniową. Mamy wygodę. Ale przez krótki czas mieliśmy coś innego. Sposób na dzielenie się bez strachu.

Czy to trwało długo? Nie.

Okazało się jednak, że ludzie chcieli kontroli. Chcieli zdecydować, kto zobaczy ich pliki. Nie serwer. Nie korporacja. Oni sami.

Narzędzia się zmieniły. Zachowanie nr.

попередня статтяJak działają automatyczne dialery: od telemarketingu po powiadomienia alarmowe