Aplikacja Adobe Indigo ma teraz generatywną sztuczną inteligencję: główne funkcje

0
10

Eksperymentalna aplikacja mobilna Adobe do fotografii – Indigo – staje się coraz bardziej wyrafinowana. Początkowo obiecywał coś konkretnego: naturalny wygląd imitujący wrażenie fotografowania lustrzanką klasy premium. To ograniczało jego możliwości. Teraz w arsenale znajduje się zestaw narzędzi do edycji wykorzystujących generatywną sztuczną inteligencję. I tak, aplikacja korzysta z modeli innych firm, a nie z własnego silnika Firefly firmy Adobe.

Zestaw funkcji nosi nazwę „AI Playground”. Na razie jest to eksperyment. Adobe testuje ją na małej grupie użytkowników, którzy mają zainstalowaną wersję 1.1. Aby uzyskać dostęp, nie musisz się nawet rejestrować. Bezpłatny dostęp jest przynętą. Ale jest to wadą: możesz wyłączyć sztuczną inteligencję jednym kliknięciem. Korzystaj z aplikacji tak jak dotychczas, bez narzuconych zmian i interwencji AI, jeśli nie chcesz z niej korzystać.

Marc Levoy, ekspert Adobe, ujął projekt wprost: próbują zrozumieć, czy generatywna sztuczna inteligencja jest w ogóle konieczna w aplikacji aparatu nastawionej na sterowanie ręczne. Jeśli dane będą sprzyjające, krąg użytkowników się powiększy. Jeśli się nie uda, zostanie zamknięte. Jeśli zyska popularność? Wersja płatna pojawi się później.

Jak działa nowy „AI Playground” w Indigo?

Aktualizacja zawiera cztery oddzielne sekcje. Każdy z nich opiera się na specjalnie dobranych podpowiedziach (podpowiedziach). W przypadku większości funkcji nie trzeba wpisywać długich instrukcji — wystarczy nacisnąć przyciski lub przełączniki. Oto jak działa każda część:

Style – zastosowanie gotowych efektów. Można to porównać do filtrów nasyconych. Jednym kliknięciem zdjęcie zamienia się w ilustrację, a drugim oświetlenie całkowicie się zmienia. Działa w oparciu o presety, kontrola jest ograniczona.

Edycja obiektu – usuwanie rozpraszających szczegółów. Ludzie, słupy, śmieci. Zaznaczasz element, sztuczna inteligencja usuwa go, a następnie wypełnia tło. Podobny do Magic Eraser firmy Google. Działa skutecznie i użytecznie.

Nawigacja według zdjęć (wskazówki dotyczące zdjęć) – przesyłanie opinii. AI analizuje skład i sugeruje zmiany. Może warto zrobić krok do przodu. Albo dostosuj ISO. Możesz też powtórzyć zdjęcie przy innym oświetleniu. To nauczyciel, którego nie powinieneś ignorować, jeśli chcesz uzyskać lepsze wyniki.

Edycja niestandardowa jest opcją wieloznaczną. Tutaj opisujesz konkretne manipulacje w języku naturalnym. Nie podoba Ci się wygląd z sekcji Style? Napisz dokładnie co chcesz zmienić. Na razie firma Adobe korzysta z modelu Google Nano Banana AI do obsługi tych żądań. W przyszłości być może dodane zostaną inne modele, ale na razie ten pracuje „pod maską”.

„Naszym celem jest nauczenie się, jak ludzie korzystają z edycji opartej na GENAI. W zależności od powodzenia możemy rozszerzyć eksperyment…” – Mark Levi

Po co przejście od czystej symulacji lustrzanek cyfrowych do generatywnej sztucznej inteligencji?

Indigo zostało wprowadzone na rynek jako narzędzie niszowe. Dla miłośników fotografii. Dla tych, którym zależy na czasie otwarcia migawki, przysłonie i ręcznym balansie bieli. Aplikacja wykorzystywała fotografię obliczeniową do symulacji głębi ostrości prawdziwych obiektywów. Żadnego generowania sztucznej inteligencji, po prostu lepsze piksele.

Teraz sytuacja się zmienia. Czy to początek zintegrowanej kamery mobilnej? Tak uważa Mark Levi. Widzi połączenie fotografii obliczeniowej i sztucznej inteligencji, łącząc najnowsze osiągnięcia. Najważniejsze pytanie brzmi, czy pierwotni użytkownicy aplikacji będą się jej trzymać.

Aplikacja jest nadal bezpłatna. To jest ważne. Adobe testuje wody. Nie podjęli jeszcze długoterminowego zaangażowania w rozwój Indigo. To laboratorium, a nie produkt końcowy.

Czy Indigo poprawnie poradziło sobie z kwestią przejrzystości AI?

Tutaj sytuacja staje się bardziej niejasna. Adobe zwykle kładzie nacisk na przejrzystość. Korzystają ze standardu C2PA Content Credentials – metadanych, które identyfikują, kiedy obraz został zmieniony przez sztuczną inteligencję. Modele Firefly już to robią.

Nie do końca tak jest w przypadku Indigo. Levi twierdzi, że zespół pracuje nad dodaniem standardów C2PA do generowanych obrazów. Ale funkcja nie jest jeszcze aktywna. Model Google Nano Banana ma wbudowany znak wodny SynthID. To jest niewidoczne. Nie możesz tego zobaczyć. A nie da się tego łatwo sprawdzić.

„W zależności od tego, czym dokładnie się zajmujesz, czy wprowadzane zmiany są uczciwe, czy wprowadzające w błąd… nie da się wdrożyć niczego, co umniejszałoby znaczenie odpowiedzialnego działania” – zauważa Levi.

„Odpowiedzialne zachowanie”. Jest to określenie subiektywne. Kto decyduje o tym, co wprowadza w błąd? Użytkownik? Cegła suszona na słońcu? Platforma?

Kluczowe wnioski

  • Piaskownica AI jest opcjonalna: można ją wyłączyć. Wersja próbna nie wymaga rejestracji.
  • Trzyczęściowy zestaw AI: „Style”, „Edycja obiektów” i „Nawigacja po zdjęciach” działają w oparciu o gotowe ustawienia. „Edycja niestandardowa” wykorzystuje podpowiedzi tekstowe.
  • Źródło modeli: Google Nano Banana umożliwia edycję tekstu na żywo.
  • Plany na przyszłość: Potencjalnie wersja płatna. Być może dodanie innych modeli AI. Status długoterminowy jest niejasny.
  • Opóźnienia w przejrzystości: pojawią się dane uwierzytelniające C2PA. Niewidoczne znaki wodne już działają.

Eksperyment trwa. Możesz spróbować. Możesz to zignorować. Jednak granica pomiędzy uchwyceniem sceny a jej wygenerowaniem staje się coraz bardziej niewyraźna. Codziennie.

Indygo zaczynało jako narzędzie dla purystów. Teraz stała się piaskownicą dla tych, którzy lubią eksperymentować. Po której stronie jesteś?

попередня статтяNYT Strands 22 lipca: Wskazówki, spangramy i odpowiedzi do łamigłówki nr 871