Prędkości przesyłania danych rosną. Sieci bezprzewodowe są wszędzie. Możliwości smartfonów są nieograniczone. To dobra wiadomość. Złe wieści? Nie znaleźliśmy jeszcze „idealnego” telefonu. Nikt tego nie znalazł. Nie ma ogólnych standardów dotyczących kształtu, rozmiaru lub metody wkładania. Dostajesz telefon z klapką. Dostajesz batonika. Otrzymujesz ekran wielkości tabletu. Każda nowa wersja przynosi nowe pomysły projektowe, ale podstawowe środowisko sprzętowe i programowe pozostaje fragmentaryczne.
Ta fragmentacja jest sednem problemu.
Zagrożenie złym bliźniakiem
Bezpieczeństwo danych urządzeń mobilnych to coś więcej niż tylko blokowanie złośliwego oprogramowania. To zależy od sieci, do której jesteś podłączony. Rozważmy atak Złych Bliźniaków. Brzmi technicznie, ale koncepcja jest prosta. Hakerzy tworzą fałszywe serwery. Imitują identyfikatory usług (SSID) legalnych publicznych punktów dostępu. Jednocześnie blokują lub blokują ruch w sieci rzeczywistej.
Telefon rozpoznaje dwa sygnały. Jeden wydaje się niezawodny. Prawdziwy jest niewidoczny. Łączysz. Haker przechwytuje Twój ruch. Wszystkie Twoje informacje (hasła, wiadomości, dane finansowe) są zagrożone. Nie jest to ryzyko hipotetyczne. Taka jest praktyczna rzeczywistość korzystania z otwartego Wi-Fi.
Dyskusja na temat programów antywirusowych
Choć istnieją realne zagrożenia, branża reaguje marketingiem. Niektórzy krytycy uważają, że producenci programów antywirusowych wyolbrzymiają skalę i niebezpieczeństwo, jakie stanowią wirusy w telefonach komórkowych. Dlaczego? Sprzedawać oprogramowanie. Strach sprzedaje. Jeśli myślisz, że Twój telefon to tykająca bomba, kupujesz tarczę.
Stwarza to mylące środowisko dla użytkowników. Z jednej strony istnieją rzeczywiste luki na poziomie sieci, takie jak „zły bliźniak”. Z drugiej strony strach przed złośliwym oprogramowaniem specyficznym dla urządzenia jest przesadny. Prawda leży gdzieś w nieuporządkowanym centrum.
Dlaczego szerokie zabezpieczenia zawodzą
Możesz się zastanawiać, dlaczego nie możemy po prostu „zapłacić tej dziury”. Dlaczego nie ma uniwersalnego protokołu bezpieczeństwa?
Odpowiedzią jest różnorodność. Sprzęt do smartfonów jest bardzo zróżnicowany. Ekosystemy oprogramowania są izolowane. Protokoły sieciowe różnią się w zależności od operatora i regionu. Ta różnorodność utrudnia wdrażanie praktycznych, szerokich środków bezpieczeństwa. Większość rozwiązań bezpieczeństwa albo jest ukierunkowana na konkretny system operacyjny, albo, co częściej, opiera się na zachowaniu użytkownika.
Jeśli nie klikniesz podejrzanych linków. Jeśli sprawdzisz nazwę sieci przed połączeniem. Jeśli aktualizujesz system operacyjny. Stajesz się bezpieczniejszy. Kontrolowanie bezpieczeństwa sieci jest trudne. Zachowanie użytkownika zależy wyłącznie od Ciebie.
Przyszłość nie jest zapisana
Co stanie się dalej? Zabójcza aplikacja przyszłości może wcale nie być aplikacją. Może to być czynnik kształtu, jakiego nigdy sobie nie wyobrażaliśmy. Czy kolejny dominujący smartfon będzie wyglądał jak telefon z klapką w stylu retro? Tablet hybrydowy? Urządzenie do noszenia?
Pole jest szerokie. Żaden deweloper nie wygrał wojny projektowej. Żaden producent nie ustalił idealnej metody wprowadzania. Wciąż eksperymentujemy. Nadal coś psujemy. A gdy my majstrujemy przy formularzach i ekranach, musisz uważać, komu powierzasz swoje dane.
Sprzęt zmienia się szybko. Zagrożenia bezpieczeństwa rozwijają się wolniej, ale utrzymują się przez długi czas. To jest równowaga, w której żyjemy.




















