Pili i Fishstick wracają do miasta. Fortnite powraca do App Store na rynkach na całym świecie. We wtorek rozpoczęła się nowa runda niekończącej się batalii prawnej Epic Games z Apple.
Ale poczekaj.
Nie w Australii. Jeszcze nie.
Epic czeka na swój czas, czekając na wyjaśnienia sędziego dotyczące zasad płatności Apple. Oni już wygrali ten proces. Jednak drobny druk ma znaczenie.
Wszystko zaczęło się w sierpniu 2020 r. Oburzony faktem, że Apple zabiera 30% każdej skórki lub V-dolców zakupionych w grze, firma Epic podjęła próbę umożliwienia graczom bezpośredniego płacenia za swoje zakupy. Apple’owi się to nie spodobało. Całkowicie usunęli Fortnite ze swoich półek. Epic argumentował, że Apple ukrywał przed deweloperami tańsze opcje, pozbawiając ich możliwości komunikacji z klientami bez pośrednika pobierającego ogromne opłaty.
Pamiętacie ostatni maj? W Kalifornii tę kwestię poruszono na tarczy. Sędzia orzekł, że Apple dopuścił się nieuczciwości w swoich transakcjach internetowych. Uznano to za złą wiarę i praktykę antykonkurencyjną. W ten sposób Fortnite powrócił na urządzenia w USA. Następnie, w marcu, Google nieco się wycofał. Obniżone prowizje z 30 do 20% i umożliwione inne opcje płatności. Tam drzwi również lekko się otworzyły.
Sama gra? Do pobrania bezpłatnie. Na konsolach, PC i telefonach.
Pieniądze zarabia się na kosmetykach. Bitwa mija. Taniec. I na tej walucie, za którą wszyscy gonią.
Przedstawiciel Apple odmówił komentarza w sprawie tego materiału. A dokładniej, nie było żadnych komentarzy.
Swinney chce tego wszystkiego
Tim Swinney transmitował na żywo na Platformie X. Jest gotowy na „ostateczną bitwę”.
Jego zdaniem Apple łamie zasady, zmieniając wysokość prowizji w zależności od kraju zamieszkania użytkownika. Dotrzymuje tajemnic. Opóźnia sprawiedliwość dla zabawy lub zysku.
„Apple podzieliło funkcje i opłaty na iOS” – napisał. „Celowe opóźnianie wymiaru sprawiedliwości”.
Epic argumentuje, że powrót do sklepu to efekt dźwigni. Sposób na zmuszenie amerykańskiego sądu federalnego do zmuszenia Apple do ujawnienia swoich kont. Przejrzyste prowizje.
Jesteśmy przekonani, że gdy Apple będzie zmuszony otworzyć swoje księgi, rządy na całym świecie nie będą tolerować tych nieuczciwych opłat.
Mówią, że w Japonii, UE i Wielkiej Brytanii obowiązują regulacje. Wszystko to jest na papierze. Apple jednak znajduje sposób, aby je obejść. Wyskakujące ostrzeżenia („ekrany zastraszania”). Ukryte koszty. Niepotrzebne wymagania, żeby zachować aktualność. Organy regulacyjne muszą przestać mówić i zacząć działać.
Czy to pomoże komukolwiek innemu? Najprawdopodobniej tak.
Dimitri Williams z Uniwersytetu Południowej Kalifornii uważa, że tak. Mówi, że Swinney nie tylko chroni swój portfel. Dla niego to kwestia zasad.
„Tim Swinney zawsze wkładał pieniądze w usta”.
Jeśli Epic faktycznie to zrobi. Jeśli złamią monopol.
Co to oznacza dla niezależnych programistów? A może dla zwykłych graczy zmęczonych wysokimi cenami?
Najprawdopodobniej gry staną się tańsze. Albo przynajmniej będzie większy wybór. Zmuszenie Apple do złagodzenia swojego stanowiska pomoże każdej firmie działającej w tym sklepie, sugeruje Williams. Ból jest wspólny. A może nawet maleje.
Kto wygra?
Najprawdopodobniej ty. Może. Zobaczymy, jak zareaguje reszta świata.
