Call of Duty: Black Ops 7 – Nostalgiczna pułapka, która nie trafia w cel

0
8

Najnowsza część flagowej serii Activision, Call of Duty: Black Ops 7, bardziej przypomina desperacką próbę odkopania przeszłości niż odważny krok naprzód. Gra, stworzona przez Treyarch i Raven Software, w dużej mierze opiera się na dziedzictwie Black Ops 2 — gry, która ukazała się ponad dziesięć lat temu — ale nie oddaje jej ducha, zamiast tego oferuje płytkie doświadczenie, które przedkłada sztuczne zaangażowanie nad prawdziwą zabawę.

Historia utknięta w przeszłości

Kampania ma na celu wypełnienie luki pomiędzy Black Ops 2 i Black Ops 6, ale w rezultacie powstaje chaotyczna fabuła oparta na wytartych tropach tajemniczych organizacji i przewidywalnych operacjach pod fałszywą flagą. Choć fabuła jest technicznie spójna, brakuje jej prawdziwej głębi emocjonalnej i fascynujących stawek. Gra przypomina bardziej samodzielną historię niż listę odniesień, które mają wywołać nostalgię, a nie stworzyć coś nowego.

Kampania w trybie współpracy jest szczególnie skandaliczna i zmienia to, co powinno być ekscytującą grą akcji, w frustrujący chaos. Misje to albo nużące, puste zadania w otwartym świecie, albo sekwencje halucynogenne, które wydają się wymuszone i nieuzasadnione. Narracja nie nawiązuje znaczących powiązań z bohaterami, przez co ich zmagania wydają się puste, pomimo prób stworzenia przez twórców melodramatu. Fakt, że kampania blokuje postęp na koncie XP i nie obsługuje gry offline, tylko pogłębia problem, sprawiając, że XP dla jednego gracza staje się zakładnikiem stabilności serwera.

Tryb wieloosobowy: znajomy, ale nie świeży

Tryb wieloosobowy pozostaje najmocniejszą stroną serii, ale nawet tutaj Black Ops 7 sprawia wrażenie powtórki starego materiału. Podstawowa strzelanka jest solidna, a klasyczne mapy, takie jak Raid, Express i Hijacked, powracają ze swoim ponadczasowym urokiem. Dostosowywanie wyposażenia dodaje głębi, ale większe zmiany, takie jak chaotyczny tryb potyczki 20 na 20, nie przynoszą efektu. Potyczka sprawia wrażenie zdezorganizowanej, ponieważ gracze używają wingsuitów, aby unikać spotkań i zamieniają pole bitwy w strzelnicę, a nie w strategiczny konflikt.

Chociaż podstawowa rozgrywka pozostaje przyjemna, nieustanne skupianie się na systemach postępów wydaje się dławiące. Gra została zaprojektowana tak, aby zmusić Cię do szukania kamuflaży i kart telefonicznych, zamieniając to, co powinno być relaksem, w obowiązek.

Zombie: powolny rozkład

Tryb Zombie stanowi kontynuację fabuły Dark Aether, ale z minimalnymi innowacjami. Nowa mapa Ashes of the Damned oferuje unowocześnioną wersję Tranzitu z Black Ops 2, ale brak nowej, znaczącej zawartości w momencie premiery jest rozczarowujący. Brak bardziej dynamicznych, mniejszych map, takich jak te z Black Ops 6, pozostawia zauważalną pustkę.

Chociaż tryb Przeklęty wprowadza mile widziane zmiany poziomu trudności, ogólne wrażenia są stagnacyjne. Tryb w zbyt dużym stopniu opiera się na znanych mechanikach, nie popychając formuły do ​​przodu, co ostatecznie sprawia, że ​​długoletni fani chcą więcej.

Werdykt: cyniczne użycie nostalgii

Call of Duty: Black Ops 7 to technicznie funkcjonalna gra, która nie uzasadnia jej istnienia. W zbyt dużym stopniu opiera się na nostalgii i drapieżnych systemach postępu, poświęcając rozrywkę w świecie rzeczywistym na rzecz sztucznego zaangażowania. Kampania dla jednego gracza to katastrofa, tryb wieloosobowy to lekka przeróbka, a tryb Zombie powoli się rozpada.

To gra zaprojektowana nie dla zabawy, ale dla maksymalnego zaangażowania poprzez niekończące się grindowanie i powierzchowne nagrody. Jeśli szukasz świeżych wrażeń, trzymaj się starszych pozycji z serii; Black Ops 7 przypomina, że ​​niektóre dziedzictwo najlepiej pozostawić w spokoju.

Previous articleTesla może wstrzymać sprzedaż w Kalifornii w związku z roszczeniami dotyczącymi autopilota
Next articlePresight AI: wzrost przychodów o 36,9% w 2025 roku